Spośród nielicznych dyskomfortów wyjazdu do Oberstdorfu zdecydowanie najbardziej doskwierało (widoczne doskonale na zdjęciach) nieubłagane słońce, przed którym schronienia nie dawało nawet chłodne wnętrze namiotu.
Poza tym – abstrahując od śniegu w górach, ciężkich plecaków (wyładowanych strojami kąpielowymi i kremami do opalania) oraz lisa zjadającego wszystko, m. in. rzeczone plecaki – trudno stwierdzić większe niedobory turystycznej radości, miłości i piękna. Zdecydowanie piękne i radosne były Alpy, wśród nich jeziora: Unterer i Oberer Geisalpsee, Freibergsee, Christlessee oraz Schlappoldsee, szczyty Söllereck (1706) oraz Fellhorn (2038 m. n.p.m.), wąwóz Breitachklamm, kolejka górska Söllereckbahn, skocznie narciarskie Schattenbergschanze oraz Heini-Klopfer-Skiflugschanze, jak również liczne przybytki gastronomiczne, w których cieszyliśmy się dobrami urodzajnej bawarskiej ziemi. Nie sposób pominąć przebycia (wpław) Jeziora Bodeńskiego, wizyty w Szwajcarii (St. Gallen), Austrii (Bregenz) oraz licznych miastach Niemiec – począwszy od Halle (Saale), poprzez Monachium, Lindau, Augsburg, Norymbergę, na Berlinie skończywszy. Centralną część kulturalno-naukową wypełniło zwiedzanie Englischer Garten w Monachium, Heimatmuseum w Oberstdorfie, zespołu klasztornego w St. Gallen, katedry w Augsburgu oraz Kaiserburg w Norymberdze. Wreszcie jako niezaprzeczalna atrakcja jawi się ok. 30-godzinny dojazd oraz równie długi powrót, każdorazowo z jakimiś dziesięcioma przesiadkami, co tradycyjnie sytuuje członków Koła w gronie najmniej wygodnych podróżników świata.
W tym duchu turystyki niekonwencjonalnej odbędą się również kolejne wyjazdy Koła: już wkrótce integracyjny letni – zamykający rok akademicki, integracyjny zimowy oraz kolejny wyjazd naukowy w Alpy wiosną 2019. Zapraszamy!