Uczestniczek i uczestników wyprawy do Gdańska było tyle, ile strun w gitarze naszego Barda – pięcioro. Zburzyliśmy tę szlachetną proporcję zachłannie dokupując jeszcze jedną (strunę), dzięki temu jednak mogliśmy usłyszeć tak wyśmienite kompozycje jak Bourrée e-moll Bacha, Für Elise Beethovena, czy też About A Girl Nirvany. Oprócz grania i śpiewania w pociągu, na przystanku, na ulicy, nad stawem i pod kościołem byliśmy na Górze Gradowej, gdańskich fortyfikacjach, w zapomnianych przez turystów dzielnicach, w Katedrze Oliwskiej, na górze Pachołek, nad morzem, a nawet w Sopocie, gdzie nie dali nam jeść. Po czym wróciliśmy do domu.